Shop Mobile More Submit  Join Login
×

:iconkyoux: More from Kyoux


Featured in Collections

Texts by buraczek007

Literature by jusoks


More from DeviantArt



Details

Submitted on
January 22, 2012
File Size
13.7 KB
Submitted with
Sta.sh
Link
Thumb

Stats

Views
5,103 (2 today)
Favourites
81 (who?)
Comments
85
×



03. Rudy

Wstał z ciężką głową. Nie wypili wczoraj aż tak dużo, a przynajmniej nie tyle by mieć kaca.
Ale może była to kumulacja tych paru dni. Albo niewyspania... albo...
tak. Tego co wczoraj się stało.
Strzał w dziesiątkę.

Wstawił wodę na herbatę, usiadł na krześle, założył ręce za głowę i popatrzył w sufit, jakby chcąc znaleźć na nim jakąś wskazówkę.
Żadne objawienie nie nastąpiło. A co lepsze, zachciało mu się zapalić.
Sięgnął po paczkę papierosów, leżącą już od dobrych kilku tygodni na lodówce.
Czerwone. Lubił je od czasu do czasu. Jakoś dziwnie przyjemnie gryzły w gardło.
Odpalił, zaciągnął.
Oparł się stopą o krawędź stołu, odginając ciało lekko do tyłu.
Przeczesał ręką rude włosy.

Balansował na granicy.

Zamknął oczy.

Wczoraj... było dobrze. Inaczej. Nie potrafił tego jednak nazwać.
Poczuł coś...
i... chciał tego.
Chciał więcej.

Ale czego chciał?


Ściągnął brwi.

- Mógłbyś nie palić w kuchni? - głos Blondyna wyrwał go gwałtownie z zamyślenia. Aż podskoczył, tracąc równowagę. "Dobry refleks ninja", jakby to powiedział Blondyn, pozwolił mu uniknąć upadku.
- Mogłeś mnie zabić. Nie zachodź mnie tak znienacka - powiedział z lekką pretensją, ale i uśmiechem, trzymając się jedną ręką stołu. Spojrzał na Blondyna. Miał lekko zblazowaną, może trochę wkurwioną twarz. Patrzył na niego z góry. Był nadal w bokserkach i w przydużej bluzie Rudego. Jego ręce swobodnie zwisały, a rękawy zakrywały dłonie. Włosy były w totalnym nieładzie.
Wyglądał na zmęczonego, albo niewyspanego.
Rudy uniósł brwi i uśmiechnął się prawie niezauważalnie, trochę do siebie, widząc jego poranny widok.
- Stałem tu z dobrą minutę. Twój instynkt ninja Cię zawodzi - odpowiedział mu Blondyn.

Z dobrą minutę...
No to pięknie się zamyślił.
Ale chwila, co on robił przez minutę?


- Minutę? Co robiłeś stojąc w progu przez minutę? - zapytał Rudy z lekkim rozbawieniem patrząc się na niego z dołu, po czym strzepnął popiół do pudełka po chińskim żarciu.
Marcin zdał sobie sprawę jak głupio zabrzmiały jego słowa, ale był zbyt zmęczony, żeby się tym bardziej przejąć.
Gapił się na niego. Tak po prostu. Nie chciał się z tego tłumaczyć.
- Waliłem konia - powiedział z tą samą zblazowaną miną. Wyjął szybkim ruchem z jego ręki papierosa, zaciągał się, po czym usiadł na krześle obok Rudego i ze zmęczonym wzrokiem wpatrywał się w stół - Żałuj, że nie widziałeś - dodał.
- Waliłeś konia mówisz... patrząc się na mnie? - powiedział Rudy uśmiechając się kącikiem ust. Zabrał mu papierosa.
Blondyn nie poruszając głową, spojrzał na niego z miną "nawet sobie nie żartuj". Rudy chcąc go trochę podrażnić, dodał z jakąś złośliwą satysfakcją:
- Wiesz, w końcu chciałeś mnie wczoraj pocałować, a potem zwiałeś. Wiec mam prawo przypuszczać, że...
- Nawet nie kończ - wskazał na niego groźnym, długim palcem i spojrzał na niego równie groźnym wzrokiem - Byłem pijany.

Uśmiech z twarzy Rudego zniknął. Już wiedział, że dzisiaj nie będzie żartów. Że wczorajszy dobry dzień skończył się wraz z próbą pocałunku.
Że Blondyn nie obraca tego w żart.
Że znów jest na niego zły za nic. I że znów...

Znów ucieka.
Jest problem. A on ucieka.
Jak zwykle, kurwa.


Coś w środku się w nim obudziło.
Coś nieprzyjemnego, czego już nie potrafił pohamować. Bo coś w środku zabolało. Tak jak kiedyś.

- No tak... pijany - powiedział ironicznie Rudy - Co ten alkohol tobą robi. Chciałeś pocałować idiotę, który kiedyś zrobił to samo. Czekaj, czekaj... co ty wtedy zrobiłeś? Bo nie pamiętam? A. Tak - przybliżył do niego twarz. Blisko, patrząc mu w oczy - Zwiałeś. Jak zwykle.
Odsunął się, dopalił papierosa i zgasił go w pojemniku.
Blondyn milczał, patrząc się przed siebie, w okno. Rudy wpatrywał się intensywnie w jego profil, opierając stopy o krawędź stołu i zakładając ręce na piersi. Drażniło go jego milczenie.
- Powiesz coś w końcu?
Blondyn przesunął źrenice w jego kierunku. Nic nie mówił. Miał nadal ten sam wyraz twarzy.
- No to super. To co zwykle. Zacznij mnie jeszcze unikać i zrobimy powtórkę z rozrywki.
- O co ci kurwa, chodzi? - powiedział w końcu Blondyn, wolno i bardzo wyraźnie.
Rudy uśmiechnął się szerzej. Nie był to przyjemny uśmiech.
Coś w środku, coś w nim, wybuchło.
- Mi? To chyba tobie. Bo totalnie przestałem cię pojmować.
- Nie musisz. A jak ci z tym nie wygodnie, to po prostu zapomnij o tym co się stało. Tzn... o tym co się nawet nie stało. Tworzysz jakieś zupełnie niepotrzebne, głupie pretensje.
Rudy nie wierzył w to, co usłyszał.
- Marcin. Ja nie jestem durniem, na którym możesz wywrzeć swoje "zrobiłem coś idiotycznego, ale tak naprawdę nic się nie stało".
- A co mam ci kurwa powiedzieć?! Robisz problem z byle gówna. Wyluzuj człowieku.

Rudy przez chwilę tylko patrzył. Już bez uśmiechu, bo wcale nie było już zabawnie.
Nie podobało mu się jak go traktuje i że ciągle go zbywa.
Nie zasługiwał na to.
Już wiele razy myślał o tym, co takiego zrobił. Okej, pocałował go... gdy może rzeczywiście nie był na to przygotowany. Ale to było tysiąc lat temu... ile można?

Chociaż... on też czuł coś podobnego. Nadal. Bo Marcin przez jedną głupotę, przekreślił ich przyjaźń. A teraz, przez to co robi, nie pozwala jej naprawić. Tak bardzo go to irytowało.

- Okej. Ty nie chcesz mówić. To w końcu ja ci powiem, co MI leży na wątrobie - powiedział Rudy, czując w sobie narastającą złość - Bo zobacz, spotykamy się po latach. Ty udajesz, że mnie nie znasz. Jak w końcu przestajesz, to non stop albo wbijasz mi szpile, albo chodzisz wkurwiony. Zaczynasz kręcić z Nathem. Spoko, jasne, nie ma sprawy, gdyby nie to, że przychodzisz do mnie w nocy i kładziesz się obok, nawet nie pytając o zdanie. Powiem Ci, że w sumie też bym chciał mieć takiego wafla. Możesz mu podopierdalać, a jak cię najdzie potrzeba, to sobie nagle uświadamiasz, że nie jest taki zły i nie wywala cię z łóżka.
Blondyn tylko na niego patrzył, tym samym beznamiętnym wzrokiem. Rudy nie widząc, żadnej reakcji kontynuował:
- Wczorajszej reakcji też kompletnie nie rozumiem, bo kiedyś ty, będąc pocałowanym przeze mnie, obraziłeś się na amen. I kazałeś mi żałować tego w chuj czasu. Więc nie wiem, wczoraj może dostałeś jakiegoś objawienia. A jeśli nie, to wytłumacz mi proszę, o co tu chodzi, bo naprawdę nie rozumiem.
Był zły, a ta złość narastała z każdym kolejnym wypowiedzianym słowem. Blondyn patrzył na niego, ze zmarszczonymi brwiami. Nadal jednak milczał, a to jeszcze bardziej zdenerwowało tego drugiego.
- Wiesz co jest najlepsze w tym wszystkim? Wtedy, te tysiąc lat temu, myślałem, że nie wiem, może się mną brzydzisz. Bo tak to wyglądało. W końcu chyba twój pierwszy pocałunek zabrał ci facet, a nie jakaś blond-włosa laska. A tu proszę. Marcin jest takim samym, a może nawet większym pedałem niż ja - Rudy uśmiechnął się szeroko, ironicznie - Więc może w końcu mi to wytłumaczysz?
Nagle ci się ot tak odmieniło? A może ci jeszcze stoi na mój widok.

Poczuł piekący ból na twarzy.
Była to nagroda, za to co powiedział.
Nie patrzył na niego. Bał się, że wybuchnie.

- Nie masz pojęcia. Nie masz nawet cholernego pojęcia... - Blondyn wypowiedział te słowa ze zduszoną złością. Stał, a dłoń, którą go uderzył, drżała.  Już sam nie wiedział, jak chciał dokończyć to zdanie.
Jego słowa zabolały.
Chciał tylko uciec, zamknąć się w swoim pokoju. Tak jak zawsze.

Rudy spojrzał na niego.
Nie zdenerwował się bardziej. Wręcz przeciwnie.
Przestraszył się. Zdziwił.
Bo pierwszy raz widział go takiego.
W rozsypce. Ze szklanymi oczami i z drżącą dłonią. Zapomniał co mówił. Zapomniał, że był zły.

Wstał. Podszedł do niego.
Położył rękę na tył jego głowy i przysunął do siebie.
Nie wiedział, co innego mógłby zrobić.

Blondyn nie zapierał się. Oparł czoło o jego ramię, kurczowo zaciskając dłonie na jego koszulce.
Zdał sobie sprawę, jak bardzo nie chce się od niego odrywać.
Jak bardzo potrzebuje tego, żeby był. Nawet, gdy mówi to wszystko... nawet, gdy nie ma pojęcia...  
Jak bardzo nie chce słyszeć tych myśli...



- Chcesz herbaty? - powiedział łagodnie Rudy, próbując trochę zmienić atmosferę, chcąc wierzyć w zbawienną moc tego napoju.
- Chcę... - Rudy ruszył się, ale Blondyn skutecznie go powstrzymał - ... ale za chwilę...
Leniwym ruchem objął jego szyję, wtulając się bardziej. Rudy uniósł lekko brwi i uśmiechnął się kącikiem ust.
- I weźcie go zrozumcie. Najpierw człowieka bije, a potem się przytula.
- Już się zamknij - powiedział, uśmiechając się lekko, trochę gorzko, trochę smutno. Zamykając oczy, chcąc po prostu być. Nie myśleć.

Rudy objął go w talii, oparł policzek o jego skroń. Na chwilę zamknął oczy.

---
Wypiliśmy herbatę, zjedliśmy śniadanie.
Po staremu. Jak gdyby nic się nie stało.

Ten poranek niczego nie wyjaśnił, może jeszcze bardziej namieszał, a my znów graliśmy w jego grę pt. "nic się nie stało".
Stwierdziłem, że nie będę więcej pytał.
On sam musiał mi to powiedzieć. Z własnej woli.
Bez moich głupich prób, podchodów i prowokacji.

Trochę to trwało. Fakt.
Ale mi też trochę czasu zajęło powkładanie puzzli na właściwe miejsca i przyjęcie od niego tych zagubionych, które cały czas nosił przy sobie.

Sam byłem zaskoczony ile emocji obudziły we mnie te wypowiedziane zdania. Że też czułem żal i złość. Że to wszystko nie było mi tak zupełnie obojętne.
Powiedziałem wtedy swoje. Wiem, że go zabolało. Bardzo.
Że przez moją paplaninę zamknąłem go jeszcze bardziej. Bo nie widział sensu, żeby mi to wszystko wyjaśniać.

Oboje wtedy nie zdawaliśmy sobie sprawy, że we mnie też coś się narodziło.

Ciekawość.
Nie patrzyłem na niego już tak jak wcześniej. Interesowałem sie tym, co robi i jakie podejmuje decyzje.

I po prostu czekałem.
Wspierając go, wtedy gdy upadał.

English translation of this story: [link]

:iconecho-of-the-past: [fanpage]


Strona w całości poświęcona tej historii: [link]


Rozdział 01 [prolog] - [link]
Rozdział 03
Rozdział 04 - [link]

Kontynuejszon poprzedniego chaptera. Szczerze mówiąc, jak układam to teraz w głowie, to numeracja będzie popitolona, ale tak jest, jak się pisze na bieżąco i przychodzą do głowy nowe pomysły xD Ale mam nadzieje, że się nie pogubimy >_>

Wszelkie komentarze są dla mnie okropnie mile widziane. Bajdzo bym prosiła!
Add a Comment:
 
:iconyuki171:
Yuki171 Featured By Owner Feb 21, 2014  Student General Artist
Ty, zajebiste to! Na początku połapać się nie mogłam xD

Weny! ~♥
Reply
:iconkyoux:
Kyoux Featured By Owner Mar 9, 2014
Dziękuję :D
Reply
:icontigraingrow:
TigraIngrow Featured By Owner Nov 13, 2013
kurde, w chuj to dla mnie niejasne, ale jednocześnie mega przyciągające.
Reply
:iconkyoux:
Kyoux Featured By Owner Nov 15, 2013
I tak ma być! :D
Reply
:iconmarionetqa:
marionetqa Featured By Owner Mar 28, 2013
Po prostu uwielbiam dialogi chłopców. Wczuwasz się w to co piszesz, prawda? Odnoszę takie wrażenie po zobaczeniu każdej ostatniej kropki rozdziału. A ja .. wczuwam się w to co czytam już od pierwszych słów tytułu. ^ ^
Reply
:iconkyoux:
Kyoux Featured By Owner Apr 1, 2013
Tak xD Wczuwam się mocno, czasami w ogole czuję, że jestem nimi. xDD
:hug:
Reply
:iconimmaliar:
immaliar Featured By Owner Sep 26, 2012  Hobbyist Writer
Kocham <333333333333333
Reply
:iconkyoux:
Kyoux Featured By Owner Sep 26, 2012
:D:D:D
Reply
:iconkodoku-sama:
kodoku-sama Featured By Owner Aug 18, 2012
Szczęka mi opadła :) jest może wersja tego w druku? poprostu lepiej by mi się czytało, a taka pozycja na półce to by było coś... :D
Reply
:iconkyoux:
Kyoux Featured By Owner Aug 18, 2012
Hehe dzięki, niedługo będzie wszystko w PDfie poprawione :)
Reply
Add a Comment: