Shop More Submit  Join Login
×

:iconkyoux: More from Kyoux


Featured in Collections

Texts by buraczek007


More from deviantART



Details

Submitted on
May 4, 2012
File Size
26.2 KB
Submitted with
Sta.sh
Link
Thumb

Stats

Views
3,999 (2 today)
Favourites
53 (who?)
Comments
79
×



14. Blondyn


Zamknięte oczy.
Wygięta do tyłu głowa.
Zarys długiej szyi.
Uchylone usta.


BUM

Blond pióropusz poruszył się gwałtownie.
Brwi uniosły się do góry, powieki tuż po nich.
Brązowe spojrzenie.
Pewne i silne.
Wpatrzone.

W ciebie.

Dłoń przejechała w dół, po wertykalnej, zimnej podstawie.
Powoli.
Lekko.
Delikatnie...


Usta.
Znów uchylone.

Cichy dźwięk.
Szept.

Zmysłowy.

Przekrzywiona szyja.
Długie palce zostawiające czerwony, długi ślad na skórze.
Ślizgające się po szyi.
Aż do ramion.


CISZA.

Spojrzenie.
Na ciebie.
Jakbyś był tylko ty i on.

Nikt inny.

Cisza.

Słyszysz swój oddech.
Swoje bicie serca.

Jak w spowolnionym tempie.
Oczy. Zamykają się.
Twarz wykrzywia.
Usta otwierają się.
Szeroko.

KRZYK


~~
Przedostatni rząd.
Dwa, zacienione miejsca.

- Niezły jest.
Jasnowłosy, roztrzepany mężczyzna spojrzał na siedzącego obok z wzrokiem mówiącym "a nie mówiłem?"
W tym spojrzeniu było coś jeszcze.

Nuta pogardy.
Chłodu.
I wyższości.

Siedzący obok starszy mężczyzna był już jednak przyzwyczajony.

- Przyciąga. Głos ma niezły, chociaż większość jest od niego lepsza - stwierdził brodaty mężczyzna.
- Żaden z nich nie zwraca uwagi tak jak on. Żaden nie buduje historii i napięcia. Nikt tak nie wrzeszczy.
Starszy mężczyzna roześmiał się.
- Szukasz kogoś, kto potrafi "wrzeszczeć"? Ty, mistrz szeptu?
Jasnowłosy mężczyzna o bladej cerze, nie patrząc na towarzysza, uśmiechnął si&#281. Jak lis, kącikiem ust.
- Nie szukam swojej podróbki. Chcę kogoś, kto jest podobny do mnie, a jednocześnie zupełnie inny.
- I myślisz, że to on? - mężczyzna zapytał, poprawiając mankiet koszuli, wystającej z drogiej, eleganckiej marynarki.
- Jeszcze nie.
- "Jeszcze"? - zapytał zdziwiony.
- Jeszcze nie... - powtórzył jasnowłosy mężczyzna, trochę zamyślonym głosem. - Jeszcze nie pokazał wszystkiego. Ten krzyk może być głośniejszy, może sięgać dalej. Nie wydobywać się tylko z trzewi.

Starszy mężczyzna przyglądał się mglistemu profilowi. Nieobecnemu, chłodnemu spojrzeniu.

Już dawno nie widział Wintera w tym stanie.
W stanie upojenia.
Pragnienia.
Podziwu.

Uśmiechnął się w duchu.
Nie było już dla niego ważne, czy ten "wrzeszczący" chłopak nadaje się, czy nie. Czy ma odpowiedni głos. Jak wygląda.
Ważne, że wpływał na Wintera.
Budził go ze snu.


~~
Wszedłem do hotelowego pokoju.
Westchnąłem.

"Znów w tej norze".
Pomyślałem.

Bo to trochę, jak dwa światy.
W jednym się spełniam. Robię to, co kocham.
Śpiewam.
A w tym drugim... myślę ciągle, że nie zasnę. Że jestem sam.
Odliczam ile papierosów mi zostało.


Rzuciłem się na materac, rozkładając szeroko ręce.
Nadal w całym ekwipunku o nazwie "ramonesa i glany".

Spojrzałem w górę, na sufit. Wyciągnąłem do niego rękę.
Rozczapierzyłem palce, sięgając po coś, czego tam nie było.

Muzyka wciąż grała w mojej głowie. Chciałem, by pozostała ze mną jak najdłużej.
To ona dawała mi ukojenie, spokój w chaosie. Dawała mi wolność.
Nieograniczone możliwości.
Tworzyła inny świat.

Ale tylko wtedy, kiedy byłem jej częścią.

No dobra.
To teraz nasuwa mi się pytanie.
Czemu więc wybrałem informatykę?
Jestem w niej dobry i lubię ją, to fakt.

Ale pasja, ta największa...
Jest do śpiewu.

To w tym się zatracam.

Może... może gdybym nie zniechęcił się tym pianinem... albo po prostu zamiast tego ćwiczył od początku śpiew, to wybrałbym tę drogę.

Jednak wtedy... nie poznałbym Rudego.

Haha. Tak.
To po to wybrałem informatykę.
Karma mi to napisała i już.
Ale jakbym jednak jej nie wybrał... to czy kiedykolwiek spotkałbym Nivana?

Jakbym spotkał, to pewnie bym go chciał wyruchać.
To na pewno.
Skończyłoby się na tym, że pewnie wyruchał by mnie, jeśli w ogóle. Znając go.

Ciekaw jestem, czy też bym się w nim... no. Zako-blabla-ochał.

Pewnie nie miałbym miękkich nóg i kutasa, jak go widzę.
I nie ryczałbym na każdym kroku.

Ogółem to...
Straszna cipka się ze mnie robi.
Przy nim.

Hm.
Ale to może jest tak, że muzyka, śpiew, sprawia, że się zatracam.
I w jakiś sposób staję się prawdziwy. Pokazuję swoje prawdziwe "ja".

Może tak samo jest przy nim.

Hm.
Nie no.
"Cipka" to nie może być drugie "ja" Marcina.
Bez przesady.


~~
- Nivan? - zapytał, siedząc przed monitorem laptopa. Podpierając głowę. Znudzonym wzrokiem patrząc w zapisany zeszyt.  
- Tak?
- Zabierzesz mnie kiedyś do swoich rodziców? - kontynuował Marcin, przerywając czytanie zawartości zeszytu i patrząc się w monitor.

Rudy oderwał się od laptopa, przy którym pracował. Spojrzał się w ekran monitora, na którym od razu zobaczył wpatrzone brązowe spojrzenie.
- Do moich? Skąd ten pomysł w ogóle? - Nivan zapytał, unosząc brwi.
- Zawsze lubiłem twoją rodzinę. Twoja mama mnie lubiła, zawsze robiła coś dobrego.
- Zgaduję, że jesteś głodny - stwierdził ze złośliwym uśmieszkiem Nivan.
- Trochę. Te żarcie tutaj takie-srakie. Tęsknie za twoją kuchnią... - powiedział trochę żałośnie.
- "Kuchnią"? - zaśmiał się Rudy - to chyba trochę za dużo powiedziane.
- Jak zwał tak zwał. Ważne, że jest dobra. I ty się tak nie śmiej, bo Firka mi mówiła, że facet jej brata potrafi naprawdę dobrze gotować. I o, nawet "taki" zimny i wyniosły Illyas się zaręczył.
- Chcesz mi wmówić, że to działa na zasadzie "przez żołądek do serca"? - znów zaśmiał się Nivan.
- No całkiem możliwe. Jak się do was wprowadziłem, to miałem czasami ochotę cię udusić. A potem jakoś tak samo... - powiedział przeciągle Marcin, ściągając brwi i zastanawiając się, jak to wszystko się tak diametralnie zmieniło.
- To nie przez jedzenie.
- A przez co? - zapytał Marcin.
- To przez mój wrodzony wdzięk samca alfa - stwierdził z kokieteryjnym uśmieszkiem Nivan.
- Pffffff. Ta. Chciałbyś - powiedział Marcin, mrużąc oczy.
- Nie chciałbym. Tak po prostu jest.
- Narcystyczny, złośliwy, leniwy ćpun-no life. Twoje żarcie serio musi być dobre, że przykrywa te wszystkie wady.
- Teraz jesteś na innej kuchni. Poczekaj, może ci się odwidzi - powiedział Niv z lekką nutką złości.
- Nie odwidzi mi się - stwierdził z całkowitą pewnością Blondyn, zakładając ręce na piersi. - Nie po to już tyle dni jestem na seksualnej abstynencji.
- A ty jak zwykle o jednym - przekręcił oczami Niv.
- Chcę podkreślić, że się staram - powiedział twardo, po czym po krótkiej chwili dodał, już spuszczając wzrok:
- I chcę ci przez to powiedzieć, że lubię cię nawet z tymi wszystkimi wadami.
- Nie znasz wszystkiego... nie znasz wszystkich moich wad - powiedział Niv, uśmiechając się lekko.
Marcin patrzył na niego chwilę w milczeniu.
- Wiem że... - zaczął powoli - że zdradziłeś swojego ostatniego faceta. I ze spałeś wtedy z Nathem i z obecnym narzeczonym Illyasa.
Rudy uniósł wysoko brew.
- A skąd ty to wiesz? - zapytał, naprawdę zaskoczony, chociaż nie o te "wady" mu chodziło.
- Ty też wiedziałeś z kim sypiam, mimo że nic nie mówiłem.
Nivan milczał przez dłuższą chwilę, patrząc się w cyfrowe odzwierciedlenie wizerunku Marcina.
- Nie chcę siebie bronić. Wiem, dlaczego to zrobiłem - powiedział Niv twardo.
Marcin uśmiechnął się smutno.
- Nie musisz... tylko mnie dziwi, że tak się boisz, że będę to robił z innymi. I że w sumie nie chciałeś tego zrobić ze mną... wcześniej. Trochę się czułem gorszy.
- Czy my znowu musimy rozmawiać o tych sprawach? - zapytał trochę zrezygnowany Nivan.
- No to samo jakoś tak... nie robię tego specjalnie, uwierz - powiedział z przekąsem.

Nivan spojrzał na Marcina kręcąc lekko głową i znów zabrał się za swoją robotę przy laptopie.
Ta chwila nie trwała jednak długo.
- No to czemu nie chciałeś ze mną tego zrobić wcześniej? - ponownie zapytał Marcin, przerywając ciszę.

Rudy zacisnął zęby.
- Wiesz, że ćwiczysz teraz moją cierpliwość? - powiedział Rudy, patrząc się na Blondyna ostrym wzrokiem.
- Czemu ty masz tak wielkie problemy z odpowiadaniem na pytania. I na aluzje? - zapytał Marcin, marszcząc brwi.
- Bo wciąż drążysz jeden temat. Jak jesteś tak zdesperowany to idź do pedałowa i mi nie zawracaj głowy - powiedział już lekko rozeźlony.
- No-no... NO WIESZ?! - wrzasnął na niego, nie wierząc w to, co słyszy.
Naprawdę miał ochotę wstać i wyjść.
Naprawdę.
Swędziało go tam, fakt. Ale nie o to tu chodziło.

- Nigdzie nie idę... - burknął pod nosem Marcin, trzymając ręce założone na piersi.

Milczeli tak przez chwilę, nie patrząc się na siebie.
W ciszy nieprzyjemnej i intensywnej.

- Marcin, przecież ci już tłumaczyłem - Niv w końcu nie wytrzymał  - Byłem z Joshem.
- Ale wtedy też byłeś z Joshem, a robiłeś to z innymi.
- Wtedy... wtedy to było co innego - powiedział Niv.
- Czyli?
- To długie, głupie i skomplikowane.
- Ja mam czas - powiedział Marcin.
- Ale ja nie mam. Chciałem skończyć prace domowe - odpowiedział mu spokojnie Nivan, marszcząc jednak brwi.
Marcin widział, że Rudy czuł się niewygodnie w tej sytuacji. Ale chciał wiedzieć.
Chciał wiedzieć i już. Czuł, że ma do tego najwyższe prawo.

Rudy widział wzrok Marcina. Zdawał sobie sprawę, że będzie go męczył do skutku. Dał więc za wygraną.
- Miałem wyjechać. Z Alexem. Daleko stąd - odpowiedział mu w końcu Niv.
- Z Alexem...? I z Mattem? - zapytał trochę zdziwiony.
- Nie. Tylko z Alexem - widząc wzrok Marcina dodał szybko - Nie spałem z nim. Nigdy. To kumpel.

Marcin poczuł dziwną, trochę niezrozumiałą ulgę, ale starał się, żeby Nivan tego nie zauważył.
- Kiedyś ci to wyjaśnię - kontynuował Rudy - chciałem wszystko popsuć, żeby wyjechać bez żalu. Żeby nie mieć do czego wracać.
- Jak to...? A rodzina?
Rudy uśmiechnął się smutno.

Marcin widział w tym wyrazie twarzy o wiele więcej.
Pewną tajemnicę? A może coś ciężkiego, co gniotło Niva.
Wtedy jednak nie czuł, że ma prawo o to pytać...
Jeszcze nie.
- Czyli chciałeś wyjechać... ze swoim kumplem Alexem. Który był z Mattem. A ty byłeś z Joshem - Marcin układał sobie ten obraz w głowie - i przespałeś się z innymi, żeby popsuć swoją relację ze swoim facetem?
- No tak bardzo w skrócie - Nivan zrobił kwaśną minę.

Marcin uśmiechnął się kącikiem ust i uniósł brwi.
- No to niezłe z ciebie ziółko. Ciekawy sposób na powiedzenie facetowi "nie chce z tobą być, wyjeżdżam".
- Nigdy nie mówiłem, że jestem kryształowy - odpowiedział mu Niv, unosząc lekko podbródek do góry.
- Widzę właśnie - odburknął mu Marcin.
- O co ci teraz chodzi? - zapytał szybko Nivan.
- Nie wiem - powiedział szczerze - może jestem zazdrosny, albo czuję się nie fair, bo to ja cały czas wychodzę na tego złego.
- Ty? - zapytał z nutką ironii Nivan.
- No ja.
- No weź nie żartuj. Poprzypominać ci wszystkie sytuacje, przez które ryczałeś?

Marcin milczał, wpatrzony w ekran wzrokiem wyczekującym i trochę... jakby złym.

- Jak ty mnie wkurwiasz... - powiedział Niv, będąc już na granicy złości i bezsilności - czemu nie chciałem cię bzyknąć, o to ci chodzi? Bo wciąż byłeś na mnie wkurwiony. Cieszyłem się, że mogę odzyskać starego kumpla, mimo że mi dogryzałeś. I tak, wiem teraz, że chodziłeś wkurwiony przeze mnie. Ale nawet nie pomyślałbym, wtedy, że to o TO właśnie chodzi. Poza tym byłem z Joshem. Po tym, jakie mu świństwo wywinąłem, mogło nam się jednak udać. Myślałem  głównie o tym. O tym, że mogę odzyskać faceta i przyjaciela z dzieciństwa.
- No to trochę nie poszło po twojej myśli... - Marcin uśmiechnął się odrobinkę, nadal trzymając ręce na piersi, a w oczach mając coś figlarnego - przystojniejszy jesteś, jak się denerwujesz.
- ... - Niv przez chwilę sam już nie wiedział, co ma mu na to odpowiedzieć - Ty lepiej nie wracaj, bo mnie wsadzą za morderstwo - odparł w końcu.  
- Oby na tle seksualnym - wyszczerzył się Marcin.
Nivan przekręcił oczami, zrezygnowany.
- Wracam do roboty - powiedział, kręcąc głową.
- Dobrze Nivciu.
Rudy spojrzał morderczym wzrokiem na roześmianego Marcina.


~~
Zaczynam lubić to, w jaki sposób Nivan się denerwuje.

A szczególnie gdy przez to widzę, że mu jakoś... no... zależy.
Bo z jednej strony okropnie się wkurza, że "musi" coś powiedzieć bardziej od siebie. A z drugiej... i tak to mówi.

Trochę to urocze.
Może nawet nie trochę.

Podczas tej rozmowy... zdałem sobie sprawę, że jeszcze dużo musimy się o sobie dowiedzieć. Ale wolałbym słuchać takich rzeczy, siedząc obok niego...
Bo jakoś czuję... że niektóre fakty z jego życia nie są w jakiś sposób dobre... Bo Nivan się zmienił. Zamknął się.

Teraz to widzę.


~~
- Nie będę tego robił - powiedział po angielsku, siedząc na niskiej ławeczce, do stojącej na przeciwko niego kobiety.
- Dlaczego? - zapytała spokojnie, chociaż stanowczo.
- Bo ja tu jestem żeby śpiewać, a nie po to, żeby tworzyć pedalski boys-band. Nie będę tańczył i już.

Czuł na sobie wzrok innych, ale miał to gdzieś.
Miał swoje zasady.
Na pewno nie sprzeda się tak jak cała reszta.
- W takim razie jesteś wolny - powiedziała, chłodno, patrząc na niego z góry i wskazując mu drzwi.
Marcin wstał, wziął swoją torbę i ruszył do drzwi.
- Winter się o tym dowie - rzuciła, na odchodne.
Uniósł do góry rękę, nie odwracając się, jakby chciał ją tym gestem uciszyć.
Miał to gdzieś.
Miał coraz bardziej to wszystko gdzieś.

To już prawie miesiąc.

Tęsknił za domem.
Tęsknił za Firką.
Tęsknił za chłopakami z zespołu.

A najbardziej tęsknił za nivowym łóżkiem, nivowym jedzeniem i za swoją małą wężyczką.

Schudł.
Znowu.

"Mało śpię, mało jem. Dużo myślę.
Gdy śpiewam i rozmawiam z Nivem, czuję się szczęśliwy.
Tęsknie."
Napisał wczoraj do Firki.

Wszystko było słodko-gorzkie.
Rozmowy z Nivem się układały. Jasne, czasami się sprzeczali, ale zawsze jakoś udawało skończyć im się rozmowę z dwoma uśmiechami na twarzy.
I to było dla niego ważne.
Starał się nie poruszać zbyt ważnych i trudnych tematów.
Pytał o ostatnie dni, o Firkę, o Muffy, o szkołę.
Czasami po prostu milczeli, odrabiając swoje prace.
Ale dzięki temu nie czuł się sam.

Szedł, myśląc o tym wszystkim, lekko podenerwowany na to co się przed chwilą stało.
Nie patrzył przed siebie, patrzył pod nogi, na szybko poruszające się buty.

Zaskoczony, poczuł nagle mocny uścisk na ramieniu, który go zatrzymał. Zobaczył czyjeś ciężkie buty i spojrzał w górę.
W jasne, niebieskie oczy.
- A ty nie na zajęciach? - zapytał wysoki, jasnowłosy mężczyzna dźwięcznym głosem.

"O kurwa"
Pomyślał Marcin.
"Nie będziesz cipką. Nie przy Winterze"

- Nie - odpowiedział Marcin stanowczo.
- Dlaczego? - Winter patrzył na niego z góry, tym samym, chłodnym, trochę zaspanym spojrzeniem. Nie mrugając powiekami.
- Przyjechałem tu śpiewać. Nie tańczyć.
- Te zajęcia pomogą ci się poruszać na scenie - odpowiedział mu Winter. Spokojnie i powoli.
- Potrafię się poruszać na scenie - odparł Marcin. Wciąż wpatrując się w to zimne spojrzenie. Walcząc ze sobą, żeby nie opuścić wzroku.

Winter ku zdziwieniu Blondyna uśmiechnął się lekko. Ledwo dostrzegalnie, kącikiem ust.
- Nie da się ukryć - powiedział cicho, odrywając wzrok od Marcina.

Stali tak przez krótką chwilę.
W milczeniu.
W całkowitej ciszy, tak, że Marcinowi wydawało się, że Winter może słyszeć jego niespokojne bicie serca.
Mężczyzna stał bez ruchu, jakby nad czymś myślał.
- 10'go kwietnia... - powiedział powoli Winter, w końcu ponownie patrząc na Blondyna - 10'go kwietnia będę na imprezie. Śpiewał. Chciałbym, żebyś przyszedł.  
- 10'go? Ja? Sam? - pytał zdziwiony.
- Z moją menadżerką. Więc?
- Dobrze... - zgodził się, czując się trochę zagubiony.
- Świetnie - powiedział Winter, ładnie akcentując to słowo.
Nie żegnając się z Marcinem, minął go i odszedł.
Zostawiając zdziwionego Blondyna samego w białym korytarzu.


~~
Miałem dzisiaj sen.

Rzadko kiedy pamiętam swoje sny. Może dlatego, że jak już udaje mi się zasnąć, to śpię jak zabity.


To był dziwny sen.
Piękny... ale dziwnie niepokojący.

Śniło mi się, że biegłem...

W szary, ponury dzień.
Przez las. Brodząc po kostki w śniegu.
Jakbym przed czymś uciekał.
Mijając wysokie drzewa.

Oddychałem ciężko.
Potykałem się. Ale biegłem, nieustannie.
Przed siebie.

Zmęczony, oparłem się o pień i spojrzałem przed siebie.
Moje oczy ujrzały wielką polanę, pokrytą białym śniegiem.
Otoczoną murem ośnieżonych drzew.

Na której, w samym jej centrum stał ON.
Pozornie szary. Odwrócony do mnie plecami.

I wiedziałem już, że wcale nie uciekałem.

Goniłem postać mężczyzny, stającego w sumie już tak niedaleko.
Prosto. Dumnie. Bez ruchu.
Jakby ta przestrzeń, ta polana, należała tylko do niego.

Zrobiłem krok. Mężczyzna od razu odwrócił głowę w moją stronę, w rękach trzymając szary kaptur, założony na głowę. Jakby jakimś cudem, dosłyszał uginający się pod moją stopą śnieg.  

Zobaczyłem jego twarz...

Twarz Nivana.

Ale to nie ona mnie przyciągała.
To czerwień włosów, które w końcu zobaczyłem.
Czerwień intensywną. Wibrującą.
Wśród otaczającej mnie, przytłaczającej szarości.

Nivan zrzucił kaptur.
A ja jak zaklęty, patrzyłem się na rozsypujące się czerwone włosy.

Oderwałem się na chwilę, niechętnie, patrząc w dół, na coś, co już od dłużej chwili stało obok mnie.

Śnieżnobiały.
Wilk.

Patrzący się na mnie białym spojrzeniem, patrzący się na czerwień włosów Nivana.

Bez słów.
Bez dźwięków.
Wilk ruszył.
A za nim dziesiątka innych, szybko wyłaniających się z lasu.

Nivan jednak nawet nie drgnął.
Patrzył się w moją stronę, gdy wataha przebiegała obok niego.

Wilki zniknęły, pośród drzew.
Nastała cisza.

Zostaliśmy sami...



Podszedłem.
Niepewnie stawiając kroki.

Staliśmy na przeciwko siebie. Blisko. Patrząc sobie w oczy.
Nivan uśmiechnął się kącikiem ust.
Ujął w dłoń moją twarz.
Pocałował moje usta.

Delikatnie.

Nim  jednak otworzyłem oczy, on juz był parę kroków dalej. Odwrócony plecami.

A ja widziałem...  jak upada.
W biały śnieg.

Podbiegłem. Szybko. Klęknąłem przy nim, patrząc na jego twarz.
Spokojną i Łagodną.
Wpatrzoną w szare niebo.

A wtedy on...
Nadleciał.
Barwny ptak. Kolorowy jak paw.
Usiadł na jego dłoni, którą wystawił ku niebu.

Patrzyli na siebie ze spokojem. Z czymś... z czymś takim...
że poczułem...
Ja poczułem, że na tej polanie nie ma już dla mnie miejsca.

Chciałem odejść.

Jednak spostrzegłem, że czerwień... ta wibrująca, przyciągająca...
to już nie jest jego kolor włosów.
To krew, która otaczała jego twarz.

Wsiąkała w biel śniegu.
Jak olej spływała po jego włosach, odkrywając ich nowa barwę.

Czerń.

Ptak wtedy odleciał.
Ja zostałem.

Nie mając już nic.
:bulletred:English version: [link]:bulletred:

- polish -

Rozdział 1 [prolog] - [link]
Rozdział 14
Rozdział 15 - [link]


Znów trochę wyszło długo. Bawiłam się trochę narracją.
Następny rozdział jest moim długo wyczekiwanym. Strasznie chcę go napisać. Zobaczymy, czy czas pozwoli na szybkie spisanie. ; )

Gdyby ktoś się zagubił w tym, o czym mówił Niv i Marcin: [link] Linia życia Niva : )

Jak zwykle, proszę ślicznie o komentarze i uwagi :3
Add a Comment:
 
:icon17shadow17:
17Shadow17 Featured By Owner Mar 29, 2014
Damn... miałam czytać po jednym rozdziale dziennie, a skończyłam na 14... Ale o ja mogę na to poradzić, że o jest takie wciągające?!! Clap  Tak zajebiście się to czyta i po każdym przeczytanym rozdziale chce się więcej, więcej i więcej!!! Jak zaczęłam czytać, to troszkę się z początku pogubiłam, ale już się odnalazłam :) Trochę mnie niepokoi ten Winter... mam nadzieję, że jego relacja z Marcinem nie wpłynie negatywnie na związek Marcina i Niva Nuu  No ale tego pewnie dowiem się, czytając dalej. To ja wracam do lekturki :squee: 
Reply
:iconkyoux:
Kyoux Featured By Owner Jun 7, 2014
Cieszę się bardzo, że historia wciągnęła :D
Reply
:icontigraingrow:
TigraIngrow Featured By Owner Nov 14, 2013
Boję się, że to wydobycie wrzasku z Marcina będzie polegało na zadaniu mu jakiegoś bólu psychicznego, by jego emocje były bardziej wiarygodne. ;/ Może skrzywdzą albo odseparują go od Niva? No i ten sen...
Reply
:iconkyoux:
Kyoux Featured By Owner Nov 14, 2013
Wszystko się może zdarzyć~ *nuty nuty*
Reply
:iconneo-n:
Neo-N Featured By Owner Dec 29, 2012  Hobbyist Digital Artist
Coś czuję, że Winter będzie próbował złamać postanowienie Marcinowskiego o celibacie. I shit, chcę zobaczyć Marcina w bojzbendzie xD
Reply
:iconkyoux:
Kyoux Featured By Owner Dec 30, 2012
Marcinowskiego xD :heart:

A wiesz, że ja też xD
Reply
:iconimmaliar:
immaliar Featured By Owner Sep 27, 2012  Hobbyist Writer
Wah... ten sen... o.o
Senniki zacznij pisać, czy coś xD
A rozdział, jak zawsze zaje ;)
Reply
:iconkyoux:
Kyoux Featured By Owner Sep 27, 2012
Dziekuje @_@

Ten sen to mi sie przysnil - tzn. ściło mi się za ja sama goniłam czerwone włosy Niva, biegnąc na śniegu. No i troche ten sen zmodyfikowałam ;) :D
Reply
:iconloveangelg:
LoveAngelG Featured By Owner May 16, 2012  Student Digital Artist
Jeżeli rozumiem tooo... Marcin miał sen, tak jak skończył były chłopak Nivana i nie omal on sam ? Popraw mnie jesli źle myślę ;D napisałaś wspaniale sen ♥ kocham sny xd
Reply
:iconkyoux:
Kyoux Featured By Owner May 16, 2012
hmhm. Zdradzać nie chcę, bo to duży spoil by był. :3

Buzię na kłodkę trzymam ^x^

I dziękuję ;*
Reply
Add a Comment: